Moc zaklęta w słowach

moc zakleta lighthouse

Dziś o słowach i wyrażeniach, które odbierane są jako podobne, czy wręcz tożsame, a jednak w swej głębokiej warstwie zupełnie inne – wyrażające odmienne intencje i przez to prowadzące do różnych skutków. W jaki sposób mówisz, o tym, co byś chciała? Jak formułujesz zdanie?

„Powinnam zrzucić parę kilo”

„Nie mam innego wyjścia, muszę znaleźć dodatkową pracę”

„Chciałabym więcej zarabiać”

„Tak dłużej być nie może”

„Muszę wreszcie wziąć się za siebie”

„Muszę wreszcie zrobić porządek w tej szafie” – parę dni temu mruknęłam do siebie odkładając ubranka dziecka. I co? – Nic. Wygląd szafy nie zmienił się bardzo, a upchnięte bluzki i spodnie nadal domagają się mojej uwagi. Dlaczego tak się stało? – bo „muszę”, „chciałabym”, „powinnam” nie zawsze znaczą „chcę i zamierzam to zrobić”. W słowach różnica jest subtelna, w działaniach – znaczna.

„Chciałabym”

To słowo najczęściej obrazuje pobożne życzenia. Byłoby super, gdyby tak się stało, gdyby przyszła dobra wróżka, wygrało się los na loterii, etc.. Tu nie ma intencji działania, za to jest bierne czekanie – niech coś się stanie, ale samo, bez mojego wysiłku i zaangażowania. Często dzieje się tak dlatego, że prawdę mówiąc, obrany cel choć pożądany, wcale nie jest taki ważny. Nie jest istotny na tyle, by inwestować w niego swój czas, pracę, pieniądze czy serce; lub raczej: są inne, ważniejsze rzeczy, na których się skupiasz.

„Chciałabym” może też znaczyć „to jest dla mnie ważne, ale nie wierzę, że mi się uda”. Efekt jest ten sam, skoro nie wierzę, że jestem w stanie to osiągnąć, nie ma sensu się angażować. To, co pozostaje, to czekanie na sprzyjające zrządzenie losu.

„Muszę”/ „Powinnam”

Te słowa odzwierciedlają standardy, wymagania i zasady, z którymi się zgadzasz (w większym lub mniejszym stopniu). Ale to jeszcze nie to samo co chęć czy zamiar działania. „Muszę”/ „powinnam” może też znaczyć „kiedyś się za to zabiorę, ale nie teraz”.

„Chcę”

W „chcę” zawarta jest pewna doza determinacji i deklaracja: „spróbuję”, ”podejmę kroki”, „będę kombinować, jak to zrobić”. Kiedy mówisz „chcę” to znaczy, że jesteś gotowa na zmiany. „Chcę” to też decyzja, że zainwestujesz w to swoje zasoby – wysiłek, pracę, czas, energię czy pieniądze. Kiedy mówisz, „chcę” stoisz na własnych nogach, bierzesz odpowiedzialność za swój dobrostan i wyruszasz po sukces.

Po co Ci ta wiedza?

Po pierwsze, dla siebie, by lepiej siebie rozumieć, być bardziej skuteczną w osiąganiu celów, mniej się frustrować i rozczarowywać samą sobą, mniej się obwiniać. Nie mówię tutaj o prostej zamianie językowej, by od teraz pilnować się, aby zamiast „chciałabym”, „muszę” czy „powinnam” mówić „chcę”. Taka zmiana byłaby powierzchowna i nie sądzę, by wiele wniosła. Zamiast tego zachęcam Cię, abyś była uważna na swoje „chciałabym”, „powinnam” czy „muszę”. Kiedy użyjesz jednego z tych słów, zapytaj się (i szczerze odpowiedz), czy naprawdę tego chcesz. Czy jest to na tyle ważne, że jesteś gotowa poświęcić temu swoją energię? Możesz też przeformułować zdanie używając słowa „chcę”. Jak się czujesz, gdy zamiast „chciałabym”/”muszę”/”powinnam” mówisz „chcę”? – Jeżeli dobrze, to znaczy, że jesteś gotowa na nowe, a zmiana języka może dodatkowo wzmocnić Twoją motywację i dodać Ci energii. Jeżeli jednak coś ci nie gra, gdy mówisz, „chcę”, zbadaj, o co tu chodzi. Czy jest to wystarczająco ważne? Czy wierzysz, że możesz to osiągnąć? A może, jest tak, że gdy zabierzesz się za zmianę, stracisz coś dużo bardziej cennego (albo obawiasz się, że stracisz)? Następnie, bogatsza o nowe perspektywy, zdecyduj, co dalej.

Możesz szczerze i bez owijania w bawełnę, zdecydować, że teraz nie będziesz tego robić. Odkrycie prawdy i zgoda na nią (nawet, jeżeli jej konsekwencją jest odpuszczenie sobie) doda Ci siły. Unikniesz też bardzo prawdopodobnej porażki w „realizacji” celu, zaoszczędzisz sobie krytykowania siebie, złości na siebie czy obwiniania. Będziesz miała więcej spokoju. Będziesz w zgodzie ze sobą. A czasem, paradoksalnie, kiedy powiesz sobie „nie robię tego”, dociera do Ciebie, jak bardzo to jest ważne. Uświadamiasz sobie wtedy, że nie ma na co czekać, że jak nie teraz, to może nigdy. I automatycznie Twoje „chciałabym” zamienia się na „chcę”.

Możesz też zająć się tymi ograniczeniami, które nie pozwalają Ci osiągnąć to, co byś chciała. To będzie pierwszy krok do realizacji zamierzenia. A może znajdziesz jeszcze inne rozwiązania, które pogodzi wszystkie Twoje dążenia.

Po drugie, wiedza o psychologicznym znaczeniu takich słów jak: „chciałabym”, „powinnam”, itd., pomaga utrzymywać satysfakcjonujące związki z innymi. Bądź uważna, na czyjeś „powinnam”, „muszę”, „nie mam innego wyjścia”, itp. Pamiętaj, że to niekoniecznie oznacza, że ten ktoś rzeczywiście dąży do zmiany w swoim życiu. Nie daj się wciągnąć w pomaganie komuś, kto tylko powierzchniowo deklaruje chęć zmiany. Ty się napracujesz, a ta osoba i tak odrzuci Twoje starania. Ty skończysz ze złością i frustracją, a ona – z niezrozumieniem. Nikt z tego nie skorzysta. Zanim zakaszesz rękawy do roboty, sprawdź więc, czy druga osoba „chce”.

Takie to są psychologiczne zabawy z językiem :), mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie pomocny. Jeżeli tak, daj o tym znać w komentarzu lub na facebooku – to dla mnie naprawdę ważne.

Pozdrawiam,

Ania.

  • http://www.mocem.pl/ Ewa Olborska

    Zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób mówi się o swoich pragnieniach pozwala lepiej się poznać. Z drugiej strony zamiana słowa „chciałabym” na „chcę” potrafi tochę zmotywować. Ja u siebie widzę różnicę. Szczególnie teraz, kiedy pracuję w domu, tak naprawdę nic nie „muszę”. A jeśli coś „muszę” to dlatego, że „chcę”, a jak zauważę, że „chcę”, a nie „muszę” to jakoś tak bardziej mi się chce :)

  • http://pinkmoodline.blogspot.co.uk/ PinkMOODline

    Świetny wpis. Uświadomienie sobie, jak potężna siła jest w myślach i słowach, a potem zamienienie niektórych słów w swoim słowniku na pożądane, daje niesamowity komfort życia i podnosi jego jakość. Pozdrawiam. Vika

  • http://www.laboratorium-zmieniacza.pl/ Naczelny Zmieniacz

    Poruszyłaś bardzo ważny temat, który podejmuję w trakcie moich warsztatów. Język powinności odbiera człowiekowi poczucie sprawczości. Jak mam nie być zmęczona pod koniec dnia, jeśli od rana wszystko „muszę”? Muszę iść do pracy, muszę ugotować obiad, muszę odwiedzić rodzinę, muszę przygotować artykuł itd. itp. To przygniata. I wiele osób na zajęciach wygląda jakby rozkodowało Matrix, kiedy zaczynamy rozmawiać o tym czy naprawdę muszą robić te wszystkie rzeczy? Nie muszą, jest alternatywa. Ktoś chce iść do pracy, by zarobić pieniądze, które pozwolą mu zapewnić sobie byt. Ktoś chce ugotować obiad, by nakarmić swoje ciało. Ktoś chce odwiedzić rodzinę, bo ważne są dla niego relacje. Język, którym mówimy i myślimy ma niezwykłe znaczenie dla jakości naszego życia. Ja najczęściej stosuję „postanawiam”, „decyduję” i „chcę”. Ma to niesamowite przełożenie na moją motywację wewnętrzną.

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      Zgadzam się, zawsze mamy wybór, a więc każde „muszę” jest tak naprawdę „decyduję”. Pozdrawiam :)

  • http://www.hellowork.pl Asia Ignaczak

    „Chciałabym” jest chyba najgorsze. To takie trochę chcę ale nie wiem i wcale nie muszę, kiedyś może zrobi się samo. I niestety się nie robi. To już lepiej czasem musieć ;)

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      Biorąc pod uwagę efektywność to chyba rzeczywiście „muszę” jest lepsze niż „chciałabym” ;), ale z punktu widzenia własnego komfortu, to chyba lepiej „chciałabym”? A tak w ogóle, to najlepiej „chcieć” :) Pozdrawiam :)