Zakopane talenty

do talentów2

Talent. Prawdziwy, wyjątkowy, niespotykany. Czy zdarzyło Ci się używać tych określeń w stosunku do samej siebie?

Prawda jest taka, że jesteś posiadaczką wyjątkowych talentów. Być może jeszcze ich nie odkryłaś, ale bardziej prawdopodobne jest to, że je zakopałaś. Głęboko w sobie, w swoim sercu, w swoich myślach, w swojej pamięci. Kiedyś uznałaś, że to nic nie znaczące głupstwa, na które nie warto tracić czasu, albo doszłaś do wniosku, że wcale nie jesteś w tym taka dobra, więc lepiej to porzucić. Odpuściłaś, a w pewnym momencie zapomniałaś o nich kompletnie, zajmując się już tylko ważnymi sprawami.

Jak do tego doszło? – Pewnie wcześnie, w dzieciństwie, kiedy talent kiełkował i był delikatny jak wschodząca roślinka. Wtedy dezaprobata, krytyka i lekceważenie mogą zniszczyć najwięcej. Zazwyczaj dzieje się to w najbliższym otoczeniu – w rodzinie i w szkole. Do porzucenia talentu może dojść wtedy, gdy ważne i bliskie osoby uznają, że zajmowanie się talentem jest niewiele warte i traktują to jako marnotrawienie czasu. Często robią to w najlepszej wierze i próbują naprowadzić młodego człowieka na „właściwy” kierunek. „Żeglarstwo? Taniec? Poezja? – Daj spokój, zajmij się czymś pożytecznym, przyszłościowym, etc.”

Zdarza się też tak, że rodzice widząc talent dziecka za bardzo się starają, by go w pełni wykorzystać. Organizują dodatkowe zajęcia, pilnują by dziecko trenowało. Aby wzmocnić motywację, wskazują słabe punkty, porównują dziecko z innymi, ganią za niedociągnięcia i mamią zewnętrznymi nagrodami. A efekt jest odwrotny – traci się wtedy całą radość płynącą z samej aktywności, pozostaje tylko obowiązek i wysoko postawiona poprzeczka.

W zakopaniu talentu pomaga również szkoła, w której niewiele jest przestrzeni na kreatywne działanie, za to często promowany jest jeden, słuszny sposób postępowania. Dużo też miejsca na dokonywanie ocen i przypisywanie etykietek. Jeżeli swoją pasją wykraczałaś poza te ramy, to mogłaś spotkać się z krytyką i surowymi ocenami. Mogłaś nawet uwierzyć, że to, co tak bardzo kochasz robisz źle, że nie nadajesz się do tego, że nie masz talentu. W konsekwencji, rzuciłaś w kąt, to, co niedawno uwielbiałaś.

Ok, ale to już przeszłość. Teraz jesteś dorosła, inaczej patrzysz na świat, masz swoje zdanie, sama decydujesz. I teraz od Ciebie zależy, czy ta historia będzie się toczyć dalej, czy wyruszysz na poszukiwanie swoich porzuconych talentów. To jak? Odkopujesz je?

Właściwie, potrzebne są tutaj dwa kroki. Na początek musisz odnaleźć to, co skrzętnie ukryłaś, a potem przywrócić to do życia.

  1. Odkopanie talentu

Wróć pamięcią do przeszłości, jaka aktywność sprawiała Ci przyjemność? Co sprawiało, że oczy Ci błyszczały? W czym potrafiłaś się zatracić tak, że zapominałaś o wszystkim innym? Szukaj doświadczeń typu „flow”, kiedy rzeczy „same się działy”, a Ty nie czułaś wysiłku. Przypomnij sobie, co kiedyś lubiłaś, nawet, jeżeli uznajesz to za niepraktyczne, głupie czy nieaprobowane przez otoczenie.

A jeśli szukasz w pamięci i nic? Nie możesz nic odnaleźć. Nie wierzę, że nie masz żadnych talentów. To niemożliwe. Za to prawdopodobne jest, że na tyle mocno okopałaś się w swoich obronach, że nie możesz do nich dotrzeć. Możliwe, że przekonanie „jestem przeciętna, nie mam nic nadzwyczajnego do zaoferowania” za dobrze rozgościło się w Twojej głowie. Jeżeli tak jest, wiedz, że nie jest to prawda absolutna, lecz tylko pewna interpretacja, akurat taka, która Ci mało służy. Aby odnaleźć swoje talenty, musisz chociaż na chwilę zawiesić jej obowiązywanie.

A kiedy już odkopiesz to, co Cię kiedyś porywało, jak przypomnisz sobie, nie tylko samą aktywność, ale przede wszystkim uczucia i doznania z tym związane, wtedy będziesz mogła zatęsknić. I to jest dobry moment, by odnaleziony talent przywrócić do życia.

  1. Reanimacja talentu

Tu tak naprawdę nie trzeba wiele – wystarczy podjąć decyzję, spróbować, zrobić parę pierwszych kroków. Do tego potrzeba odrobinę odwagi. Ale wiedz, że odwaga, to nie brak lęku, ale działanie pomimo niego. Z czym się będziesz mierzyć? – z demonami przeszłości, czyli tymi argumentami, które sprawiły, żeś porzuciłaś swoją pasję. Spojrzysz im prosto w twarz – ale i tak spróbuj. Pamiętaj, że tutaj najważniejszym wyznacznikiem jest nie zdanie innych, ale Ty sama, to, jak się czujesz i ile masz energii. Nie myśl za dużo, przestań na moment się oceniać. Jeśli musisz, zamknij oczy. Zrób pierwszy krok. Niech prowadzi Cię Twoja pasja.

I to tyle. Instrukcję już znasz, możesz już wyruszyć na wykopaliska. Idź, szukaj śladów swojego talentu, a potem wpuść w niego życie i ciesz się nim.

Ania

P. S. Wiesz jaki był mój zakopany talent? – Pisanie. Splot różnych okoliczności sprawił, że się zablokowałam. O tego czasu pisałam tylko wtedy, kiedy naprawdę musiałam przeżywając przy tym katusze. Znasz te momenty kiedy siedzisz przed monitorem, niby wiesz, co chcesz przekazać, ale nijak nie idzie? Płakałaś kiedyś przed monitorem? – Ja znam to aż za dobrze. Od niedawna wracam do twórczego, nieskrępowanego pisania. Kiedy piszę, nie zawsze jest „flow”, czasem muszę wyjść naprzeciw inspiracji. Jednak piszę, już się tym nie męczę, a wręcz przeciwnie – sprawia mi to przyjemność.

A jaki jest Twój zakopany talent? Proszę napisz o nim w komentarzu. Zrób pierwszy krok, by on ożył.

  • http://www.laboratoriumwiezi.pl Laboratorium Więzi – Ewa A.

    Talentów każdy ma kilka myślę, Kwestia jest taka, jak zaplanować swoje działania, by rzeczywiście się rozwijać? Jak działać konsekwentnie, by dobrze wykorzystywać czas? Chodzi oto, by nasza praca była związana z rozwijaniem naszych talentów :)

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      Myślę, że nie zawsze praca musi być związana z rozwijaniem talentów (choć pewnie to najlepsza opcja). A co do znajdywania czasu, to chyba kwestia docenienia własnych zdolności. Na ważne rzeczy warto mieć czas, prawda? Pozdrawiam :)

  • http://kolorowamatka.pl KolorowaMatka.pl

    Mądre słowa. Ze mną chyba jest jednak trochę inaczej. Od kiedy pamiętam to mam tyle zainteresowań, tyle rzeczy mnie ciekawi i tylu się chwytam, że trudno stwierdzić jednoznacznie jaki mam talent. Ja go nie widzę. Wydaje mi się, że we wszystko co robię wkładam maksimum energii i umiejętności. Ale gdzie jest tej jedyny, który może mnie określać. Nie wiem.
    Wiec mam jeszcze jedną propozycję na odkopanie talentu. Może zapytanie kogoś znajomego, bliskiego w czym różnię się od innych, w czym jestem wyjątkowa. Jak myślisz?
    Ja tak zrobię. Może się uda zbliżyć do celu poszukiwawczego :)

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      A kto mówi, że talent jest jeden? Myślę, że to co, czyni nas wyjątkowymi, to raczej unikalna mozaika talentów, cech, a nawet rys.

      No, a poza tym, czy zdolność do zachwycania się światem, angażowania się na 100%, zdolność do tego, by dać się porwać, nie jest talentem? :)
      I jeszcze na koniec – podpytanie innych to bardzo fajny pomysł.
      Pozdrawiam :)

  • http://vandreruggle.pl Vandrer Uggle

    Vandrer i jego talenty mają się dobrze, ale sówka pamięta doskonale na czym polega przeszkadzanie i zakopywanie talentów o których piszesz.

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      ;) pozdrawiam

  • http://www.bogielczyk.com Joanna Bogielczyk

    Cieszę się Aniu, że zachęcasz do poszukiwania swoich talentów. Świetnie jest odkryć, to – w czym jesteśmy najlepsi. Ja jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że moim największym talentem jest BUDOWANIE RELACJI i ŁĄCZENIE LUDZI, którzy mogą wspólnie robić biznesy. :) Co więcej, jeszcze na tym zarabiam! :)))

    • Lighthouse – wewnętrzna siła

      Super :) Życzę powodzenia!

  • http://www.predylekcyjny.pl Anna

    Ojej, kiedy tego jest tyle, że ja nigdy nie wiem za co się chwycić – za gitarę i ukulele, rysunek i malowanie, czy pisanie czegoś poza wpisami blogowymi… Na szczęście od czasu do czasu, przy okazji pracy z dziećmi, udaje mi się co nieco, ku ich i swojej własnej radości, odkopać :)

  • Izabela Kornet

    Talenty… od jakiegoś czasu wierzę w to, że mam je do wszystkiego – jedne w mocniejszej formie, inne w słabszej, ale przecież każde można doskonalić. Takim sposobem organizację i dążenie do celów doskonalę z łatwością… a np. fotografię drążę powoli, bo ciężko mi to idzie, ale strasznie to lubię i widzę efekty :)